40 razy dziękuję na 40. urodziny Adama Małysza!

fot. Getty Images

Mistrz kończy czterdziestkę, a czterdziestkę się kończy raz. Z tej okazji nasza redakcja postanowiła przekazać całemu światu czterdzieści razy, za co dziękuje Panu Adamowi i choć powodów do podziękowań można znaleźć znacznie więcej, to wybraliśmy te najważniejsze.

1. Za pierwszy wygrany przez Polaka Turniej Czterech Skoczni. Na przełomie wieków telewizja niemiecka postanowiła zrobić ze skoków narciarskich swoją zimową Formułę 1. Nic dziwnego, mieli grupkę fantastycznych skoczków z Martinem Schmittem na czele. I właśnie w tym momencie szyki pokrzyżował im skromny chłopak z Wisły. Dla nas, Polaków, tak wyposzczonych brakiem sukcesów sportowych w latach 90., ten Turniej Czterech Skoczni z przełomu 2000/2001 roku był niesamowitą sprawą.

2. Za natchnienie do oddawania własnych skoków.
Czy było w Polsce dziecko, które nie skakało z łóżka/tapczanu w okresie największych triumfów naszego Mistrza?

3. Za wąsy, które nie są tylko symbolem „januszostwa”.

4. Za walkę na skoczni, a przyjaźń poza nią. Fantastyczna lekcja życia dla młodszych i starszych. Obserwowałem w zasadzie całą karierę Adama Małysza i jakoś nie mogę sobie przypomnieć sytuacji, w której nasz skoczek otwarcie zaatakowałby któregoś z rywali. Znacznie łatwiej będzie mi za to wymienić skoczków, z którymi nasz solenizant ma relacje kumplostwa, czy wręcz przyjaźni.

5. Za tornada pod polskimi telewizorami w niedzielne popołudnia.
Bo kto z nas nie dmuchał pod narty podczas transmisji telewizyjnych?

6. Za pierwsze medale olimpijskie w sportach zimowych od 1972 roku. Dziś dla nas sprawą wręcz niewyobrażalną jest, gdyby nasz kraj nie przywiózł olimpijskiego medalu z igrzysk zimowych. Od 2002 roku zawsze zgarniamy jakąś pulę medali. 15 lat temu to jednak nie było żadną oczywistością.

7. Za Lahti 2001. 23, tyle lat dzieliło medale Józefa Łuszczka w biegach narciarskich od medali Adama Małysza. A w międzyczasie głucha pustka.

8. Za Predazzo 2003. Co to było za show! Popis jednego aktora, nawet nie ma co komentować, to trzeba obejrzeć jeszcze raz:

9. Za pojedynki z Simonem Ammannem, bo to było dwóch gladiatorów. Na skoczni i poza nią, fair play, uśmiech na twarzy i zdrowa rywalizacja. To, co w sporcie najważniejsze, a tak często tego brakuje. Od 01:30:

10. Za pojedynki ze Svenem Hannawaldem. I znowu, na skoczni, w powietrzu działo się wiele, ale ja osobiście z tych pojedynków zapamiętam głównie, jak Adam Małysz odezwał się, gdy Svena Hannawalda obrzucono śnieżkami. Uczyliśmy się kibicowania, Adam Małysz odegrał wielką rolę w byciu naszym nauczycielem. Proszę przypomnieć sobie Wisłę sprzed kilkunastu dni, jak pięknie ta nasza publiczność dziś kibicuje.

11. Za łzy Włodzimierza Szaranowicza. Ostoja polskiego dziennikarstwa, niezliczona ilość skomentowanych igrzysk, sukcesów i porażek, a to właśnie w momencie odejścia Adama załamał mu się głos…

12. Za „Leeeeeeeeeeeeeć Adam leeeeeeeeeeeeeeć!”

13. Za „zawołaj jak będzie skakał Małysz”, esencja pory poobiedniej w każdym polskim domu w latach 2001-2011.

14. Za ból głowy Apolla!

15. Za bułkę z bananem.

16. Za cztery kryształowe kule. Niemały wyczyn, tym bardziej, że trzy z nich były zdobyte z rzędu, a tego nie zrobił nikt poza naszym Orłem!

17. Za rozmowy przy stole. Już nie trzeba było mówić o polityce, pojawił się temat, na który każdy się mógł odezwać, a niewiele wynikało z tego kłótni.

18. Za wyparcie piłki nożnej z tronu polskiego sportu narodowego.

19. Za Hannu Lepistö. To autorytet naszego skoczka ściągnął do naszego kraju jednego z najlepszych fachowców od skoków narciarskich.



20. Za skocznię w Wiśle! I za LOTOS CUP! Za to, że udało nam się systemowo podnieść z epoki brązu i przejść w nowoczesność. Dziś już nie odstajemy organizacyjnie od naszych rywali na skoczniach, a kilkanaście lat temu nasza kadra na zawody jeździła poczciwym maluszkiem.

21. Za wszystkie reklamy w telewizji z udziałem mistrza. Pojawiały się reklamy, które oglądało się z uśmiechem na twarzy.

22. Za wszystkie symulatory skoków narciarskich. Ależ było emocji na DSJ2 podczas szkolnej informatyki.

23. Za Vancouver 2010. Przy końcu kariery nasz Orzeł udowodnił jeszcze raz, jakiego kalibru jest sportowcem.

24. Za śnieżnie pożegnanie w Zakopanem. I choć konkurs się nie odbył, to atmosfera, jaką wytworzył była chyba ważniejsza.

25. Za bycie Królem Holmenkollen. Mekka skoków ma najlepszego z możliwych władców.

26. Za koniec kariery. Tak właśnie, za to, jak to wszystko się skończyło. A skończyło się pięknie, skończyło się na szczycie z medalem Mistrzostw Świata.

27. Za Małyszomanię. Tego się już nie da powtórzyć, głód sportowego sukcesu jaki panował w naszym kraju na początku tysiąclecia był nie do opisania. Udało się to sprostać jednemu człowiekowi.

28. Za bycie autorytetem dla wielu młodych ludzi w Polsce. Co ważniejsze, za bycie autorytetem, który nie zawiódł i pomimo upływających lat wciąż nas łączy.

29. Za zakopiańskie konkursy Pucharu Świata. W końcu do naszego teatru przyjechała śmietanka skoków, a my w tym teatrze mieliśmy aktora z główną rolą.

30. Za to że już nie kucaliśmy, a raczej robiliśmy „Małysza”.

31. Za bycie każdą możliwą osobą podczas polskich konkursów.

32. Za to, że dalej jest z kadrą i ciągnie wózek pod nazwą „polskie skoki”.

33. Za obecną ekipę, przecież dzięki Małyszowi taki zespół mógł powstać.

34. Za to, że babcia pozwalał jeść niedzielny obiad przed telewizorem.

35. Za Sapporo 2007, nie można przecież zapomnieć i o tym starcie!

36. Za te wszystkie zawały serca podczas sportowych transmisji ze skoczni.

37. Za Waltera Hofera i jury meeting, przecież nigdy byśmy tego nie poznali, gdyby nie sukcesy Orła z Wisły.
38. Za Willingen!

39. Za Planicę 2011, takich pożegnań nie widzi się często.

40. Za wszystko. Nie da się zmieścić w jednym artykule tego wszystkiego, co kryje się w naszych głowach, kiedy słyszymy nazwisko „Małysz”. Wciąż mamy dreszczyk emocji na dźwięk tego nazwiska. To, co wytworzyło się przy oglądaniu transmisji skoków, jest czymś, czego pewnie już nie doświadczymy prędko, a przynajmniej nie przez tyle lat. Bo przez dekadę niezmiennie mieliśmy swojego bohatera, który nie zawodził. I choć jak to w sporcie były potknięcia, to było w nich tyle klasy i zdrowego podejścia, że nie można ich traktować w kategorii zawodu.

Panie Adamie, dziękujemy!

Udostepnij!

One thought on “40 razy dziękuję na 40. urodziny Adama Małysza!

Dodaj komentarz