Brak stagnacji w kombinacji? Podsumowanie przedświąteczne.

fis-ski.com

Początek sezonu 2017/2018 w kombinacji norweskiej przyniósł zaskakujące rozstrzygnięcia. Większość obserwatorów spodziewała się kontynuacji dominacji Niemców, a mamy coś zgoła innego…

Obawiałem się tego sezonu w kombinacji norweskiej. Poziom, z jakim dominowali reprezentanci Niemiec w zeszłym cyklu sprawił, że dyscyplinę, którą uwielbiam oglądało się po prostu nudno. Nikt nie zastanawiał się kto wygra, tylko jaką przewagę zdobędzie Niemiec nad resztą zawodników. Dla zobrazowania wam tego przedstawię to tak: na 18 miejsc na podium, aż 14 zdobywali nasi zachodni sąsiedzi. Oczywiście była jeszcze sztafeta, którą, a jakże, wygrali Niemcy.

W tym samym okresie tego sezonu, 18 miejsc na podium i tylko 6 pozycji zajęli Niemcy. Oczywiście, nie powinienem być zadowolony ze słabszej formy danego zawodnika, ale sama kwestia większej rywalizacji wśród zimowych dwuboistów napawa mnie szczerym optymizmem mając w perspektywie Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu.

Liderem Pucharu Świata po sześciu konkurencjach indywidualnych jest doświadczony reprezentant Norwegii Jan Schmid, z niedużą stratą na drugim miejscu znajduję się jego rodak, sporo młodszy Espen Andersen. Na trzeciej lokacie przetrwa okres świąteczny reprezentant Japonii Akito Watabe. Najlepszym z Niemców jest Johannes Rydzek na czwartej pozycji, ze stratą 56 punktów do Schmida. Cała klasyfikacja generalna jest bardzo wyrównana, między liderem, a Eeru Hirvonenem, który plasuje się na 5. miejscu jest tylko 80 punktów różnicy.

Przed tym sezonem zmienił się sztab szkoleniowy w polskiej reprezentacji. Mateusza Wantuloka zastąpił Niemiec Danny Winkelmann. Pod okiem Niemca zauważalny progres wykonał Szczepan Kupczak, który regularnie zdobywa punkty Pucharu Świata i ma ich już na koncie 24. Paweł Słowiok punktował tylko w jednych zawodach, plasując się na 26. pozycji i zdobywając 5 punktów. Martwi forma Adama Cieślara, który jest cieniem zawodnika z minionego sezonu.

Poprzedni sezon w Pucharze Narodów Niemcy skończyli mając prawie dwukrotnie większą liczbę punktów niż następni w klasyfikacji Austriacy. Na dzień dzisiejszy liderami cyklu drużynowego są Norwegowie z niedużą przewagą nad Niemcami. Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pjongczangu taka wyrównana stawka na pewno zwiastuje wielkie emocje.

Następne zawody po przerwie świątecznej odbędą się 6 i 7 stycznia w estońskiej miejscowości Otepää.

Udostepnij!

Dodaj komentarz