Co słychać u Karoliny Riemen-Żerebeckiej?

©Pawel Relikowski / Gazeta Wroclawska

W marcu tego roku najlepsza polska narciarka freestyle’owa specjalizująca się w skicrossie doznała niezwykle ciężkiego wypadku podczas treningu w czasie Mistrzostw Świata w Sierra Nevada. 

Polka przez kilka dni znajdowała się w stanie śpiączki farmakologicznej i jej powrót do pełni zdrowia stał pod wielkim znakiem zapytania ze względu na problemy ze wzrokiem i częściowy paraliż prawej strony ciała. Jednak już pod koniec maja wznowiła treningi z obciążeniami, a w lipcu ogłosiła, iż rozpoczęła przygotowania do sezonu olimpijskiego. O niezwykłym szczęściu, ale i woli walki Karoliny może świadczyć również przykład Szwedki, Anny Holmund, która w grudniu 2016 w wyniku ciężkiego wypadku na stoku zapadła w śpiączkę, z której wybudziła się dopiero po kilku miesiącach.

Sama Karolina wspomina w wywiadach, że tak szybki powrót do zdrowia traktuje niemal w kategoriach cudu. Zawodnicy po tak ciężkich urazach wracają do profesjonalnego sportu nawet po dwóch latach od wypadku, a nieraz bywa to zupełnie niemożliwe. Latem bardzo szybko pokonywała kolejne kamienie milowe w swojej rehabilitacji. Pod koniec sierpnia po raz pierwszy od wypadku spróbowała swoich sił na nartorolkach, a we wrześniu wróciła na stok narciarski. W listopadzie trenowała między innymi we włoskim Bergamo oraz na austriackim lodowcu Pitztal. Obecnie przebywa w innej austriackiej miejscowości, w narciarskim ośrodku Reiteralm położonym w kraju związkowym Styria, skąd jej mąż zamieścił poniższy klip.

Jeszcze parę miesięcy temu życie Karoliny stało pod wielkim znakiem zapytania. Dzisiaj realnie mówi się o starcie w Pyongyang. O starcie, który ma w zasadzie zapewniony, ponieważ w ubiegłym sezonie, mimo marcowego wypadku, znajdowała się w światowej czołówce w swojej dyscyplinie. Jedyne co nam pozostaje, to trzymanie kciuków za naszą zawodniczkę, by ostatnie miesiące przygotowań przebiegły zgodnie z planem, bez większych komplikacji. #ComeOnKala

Udostepnij!

Dodaj komentarz