Tu też kiedyś skakano: Holandia

Holandia to kraj, który kojarzy się głównie tylko z jednym sportem zimowym – łyżwiarstwem szybkim. Jednak Holendrzy nie zamykają się tylko na jedną dyscyplinę i próbują swoich sił również w innych. Jedną z takich dyscyplin są skoki narciarskie.

Pierwszym w historii Holendrem, który pojawił się na skoczniach był Jan Loopuyt. Skoczek ten swoją karierę rozpoczął w latach 20 XXI w. Już w 1929 r. został Akademickim Mistrzem Świata. Był to jednak pierwszy i ostatni sukces Holendra.

Loopuyt nie był jedynym zawodnikiem, który zapisał się w historii holenderskich skoków narciarskich. 1 stycznia 1987 roku, Gerrit Konijnenberg został pierwszym Holendrem startującym w zawodach Pucharu Świata. Miało to miejsce podczas zawodów w Ga-Pa, gdzie jednak zajął ostatnią 112 lokatę.

Gerrit szykujący się do skoku na skoczni w Ga-Pa

W sezonie 1987/1988 Konijnenberg wziął również udział w Turnieju Czterech Skoczni, zajmując miejsce pod koniec stawki. W trzech konkursach wyprzedził jedynie legendarnego Eddiego Edwardsa (w Innsbrucku to jednak Eddie był lepszy).

4 lata później na skoczni K-60 w szwajcarskim Sankt-Moritz rozegrano pierwsze mistrzostwa Holandii. Najlepszy okazał się Maarten Homan, a drugie miejsca zajął Peter van Hal. Na tej postaci warto się na chwile skupić, gdyż oprócz tego, że w późniejszym czasie został jeszcze cztery razy mistrzem Holandii oraz Mistrzem Krajów Nizinnych, był również pierwszym Holendrem, który wystartował na Mistrzostwach Świata, które miały miejsce w 1995 r. w Thunder Bay. Niestety debiut na mistrzostwach nie wyszedł mu, delikatnie mówiąc zbyt dobrze i w konkursie na skoczni normalnej był przedostatni (56), a na dużej już ostatni (56). Były to pierwsze i ostatnie mistrzostwa dla Petera.

Peter Van Hal (Na środku) na podium Mistrzostw Holandii, po lewo Richard Jansen a na prawo Jarno Bor

 

Kolejnymi Holendrami obecnymi na Mistrzostwach Świata byli Niels de Groot oraz Jeroen Nikkel, którzy w 1999 r. pojawili się w Ramsau. Wystartowali jednak tylko w jednym konkursie na skoczni normalnej, gdzie Niels zajął 56, a Jeroen ostatnie 69 miejsce. Holandia na Mistrzostwach obecna była jeszcze w 2001 r. w Lahti oraz 2003 r. w Val Di Fiemme. W Lahti na skoczni dużej startował pochodzący z Austrii (którą wcześniej reprezentował) Ingemar Mayr, zajmując 47 miejsce na 50 zawodników. Ingemar pojawił się 2 lata później we Włoszech tym razem jednak nie sam, a w towarzystwie Christopha Kreuzera. Niestety wzorem poprzednich turniejów zajęli lokaty na „szarym końcu”. Ingemar w obu konkursach był 46, a Christoph, który startował tylko na skoczni dużej, zajął ostatnie 50 miejsce.

Ingemar Mayr w locie podczas zawodów w Oberstdorf (2001)

Ingemar Mayr oprócz udziału w Mistrzostwach do listy małych sukcesów mógł dopisać sobie fakt, iż był pierwszym skoczkiem z Holandii, który kiedykolwiek zdobył punkty Pucharu Świata. Pierwsze w 2002 r. w Hakubie, kiedy to zajął 22 miejsce, a następne 2 „oczka” zdobył w następnym sezonie w Willingen, zajmując miejsce 29. W obecnym czasie punktował również Christoph Kreuzer, który w Sapporo w 2002 był także 29. Oprócz tej dwójki w tym samym czasie swoich sił w Pucharze Świata próbowali również Niels De Grott oraz Jeroen Nikkel. Holandia dwukrotnie wystawiła również „czwórkę” w zawodach drużynowych (2001 Villach oraz 2002 Sapporo) jednak w obu przypadkach zajęli ostatnie 10 i 11 miejsce.

W Pucharze Świata rewelacji nie było, ale w zawodach niższej rangi Holendrzy mieli swoje malutkie sukcesy, albowiem w 2001 r. najpierw Ingemar Mayr w Pucharze Kontynentalnym w Vikersund stanął na drugim stopniu podium, a następnie Boy van Baarle zajął 5 miejsce w USA w Ishpeming (Skoro już mowa o tym zawodniku to należy dodać że jest on jednocześnie rekordzistą kraju w długości skoku, w styczniu 2005 r. oddał skok na 197 m podczas testów na skoczni Kulm w Tauplitz) w zawodach FIS Cup. Taki drobny sukces miał jeszcze miejsce w 2013 r. kiedy Oldrik van der Aalst zajął 4 pozycje również w zawodach FIS Cup w Brattleboro i również na „Amerykańskiej” ziemi. Ostatni start Holendra w zawodach pod egidą FIS-u miał miejsce 01.10.2016 r. w Letnim Pucharze Kontynentalnym gdzie Lars Antonissen był 61.

Swoich sił w skokach narciarskich próbowały także Holenderki. W Pucharze Świata występowały dokładnie dwie. Były to Wendy Vuik oraz Lara Thomae. Obie startowały od 2007 roku. Wendy karierę zakończyła w 2014, a Lara rok wcześniej w 2013 r. O ile Lara nie może się pochwalić dobrymi występami w Pucharze Świata, a nawet zdobyciem punktów, tak ta sztuka o wiele więcej razy udała się Wendy. Najlepszą pozycją, jaką zajęła było 14 miejsce w Hinterzarten w 2012 r. W sezonie 2012/2013 uplasowała się na najlepszej w swojej historii występów 28 lokacie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Ponadto Wendy trzykrotnie startowała na Mistrzostwach świata: w 2009 w Libercu, w 2011 w Oslo oraz w 2013 w Val Di Fiemme. Zajmowała odpowiednio 23, 23 oraz 27 miejsce.

Obydwie skocznie z Holandii podczas zawodów w Hinterzarten (z lewej Lara, z prawej Wendy)

Niestety Holenderskie skoki mają też pewien mroczny akt w swojej historii. Ostatni śmiertelny wypadek w skokach narciarskich jest bowiem udziałem Holenderskiego zaledwie 14-letniego zawodnika Jermo Ribbersa, Czwartego stycznia 2008 r. podczas treningów w Oberstdorfie, zaliczył bardzo brutalny upadek, niestety mimo starań lekarzy zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Jermo podczas jednego ze swoich treningowych skoków

Historia Holenderskich skoków jest zatem wbrew pozorom dosyć ciekawa. Jednak czy kiedyś znajdzie się ktoś, kto podejmie się reaktywacji? Patrząc na brak sukcesów i warunków do trenowania szanse są na to małe, ale w dobie rozwiązań, jakie oferuje XXI wiek nigdy nie należy mówić nigdy.

 

Udostepnij!

Dodaj komentarz