Val di Fiemme szczęśliwe dla Alekseya Poltoranina.

30-letni reprezentant Kazachstanu – Aleksey Poltoranin okazał się zwycięzcą biegu ze startu wspólnego na dystansie 15 km rozgrywanego we włoskim Val di Fiemme, stanowiącego przedostatni period tegorocznego cyklu Tour de Ski. Równocześnie swoje szanse na ostateczny triumf w całej imprezie pogrzebali Martin Johnsrud Sundby i Sergey Ustiugov. Podium uzupełnili Andrey Larkov z Rosji i Kanadyjczyk Alex Harvey.

Jeden z najbardziej emocjonujących biegów, z racji swojej formuły polegającej na ciągłej walce bark w bark, rozpoczął się od szaleńczego ataku Sergeya Ustiugova, wspieranego przez swojego rodaka Alexandra Bolshunova. Niewątpliwym celem pary najmocniejszych w tym sezonie reprezentantów Rosji było szybkie oderwanie się od reszty stawki i rozpoczęcie budowania przewagi, którą Ustiugov mógłby wykorzystać w jutrzejszym finałowym biegu pod Alpe Cermis. Determinacja 32-letniego mistrza świata z Lahti z pewnością była spotęgowana faktem, że do prowadzącego w Tour de Ski Szwajcara Dario Cologni tracił on przed startem 53 sekundy.

Dzisiejszy bieg otwierał przed Ustiugovem także inne, dodatkowe możliwości odrobienia strat, bowiem na trasie ulokowano tzw. lotne finisze. Przekroczenie linii każdego z nich na odpowiednio wysokim miejscu skutkowało zdobyciem bonusowych sekund, uwzględnianych przed startem do jutrzejszego, decydującego biegu. Pierwszy z lotnych finiszów Ustiugov z Bolshunovem pewnie zdominowali jednak od tego momentu dyspozycja paru Rosjan uległa widocznemu pogorszeniu.

Do głosu doszła grupa zawodników od startu czających się na plecami Rosjan, składająca się z Poltoranina, Harveya, Larkova, Tønsetha i co najważniejsze – Dario Cologni, który ani myślał pozwolić Ustiugovowi na łatwe odrobienie strat. Pod koniec drugiej (z trzech) rundy biegowej okazało się, że Ustiugov z Bolshunovem najzwyczajniej się przeforsowali. O ile w przypadku Bolshunova możemy to usprawiedliwiać brakiem doświadczenia, tak wielkiemu biegaczowi jak 32-latkowi spod Chanty-Mansyjska taki błąd nowicjusza przytrafić się nie powinien. Po drugiej rundzie Ustiugov na dobre spadł pod koniec pierwszej dziesiątki, a zadanie polegające na forsowaniu tempa biegu spadło na Alekseya Poltoranina i Andreya Larkova.

Na ostatniej z biegowych rund również szanse na zwycięstwo straciły kolejne „ofiary”. Tempa nie wytrzymał Tønseth, kolejne pozycje tracił Ustiugov. Ostatecznie grupie pościgowej nie dał się dogonić Alexander Bolshunov, który zakończył bieg na 5. miejscu, jednak nie miał on możliwości by włączyć się do walki o końcowy triumf. Na ostatnią prostą równocześnie wbiegło 4 zawodników – Larkov, Poltoranin, Harvey i Cologna. Z walki o zwycięstwo pierwszy zrezygnował Cologna, świadom tego że w obliczu słabszych występów Ustiugova i Sundby’ego (swoją drogą straszliwie niewidocznego na trasie – ostatecznie sklasyfikowanego na 11. miejscu) zwycięstwo w tegorocznym Tour de Ski ma już zapewnione. Z pozostałej trójki najlepiej spisał się Kazach, przed Rosjaninem – najniższy stopień podium przypadł Harveyowi.

Tylko kataklizm odbierze triumf Dario Cologni w 12. edycji prestiżowego Tour de Ski, gdyż nad Alexeyem Poltoraninem, który wskoczył na 2. pozycję, ma on prawie 75 sekund przewagi. 7 sekund za Poltorainem – przegrany dziś Ustiugov. Zaledwie sekundę za Rosjaninem plasuje się Alex Harvey. Na dalszych pozycjach Bolshunov i Sundby, jednak ta dwójka będzie musiała pobiec jutro naprawdę perfekcyjnie, by włączyć się do walki o końcowe podium.

Udostepnij!

Dodaj komentarz