Nowy kompleks skoczni powstanie w Tromsø?

Zdjęcie: Svein-Magne Tunli

Norweski Związek Narciarski planuje uczynić z rozgrywanych w roku 2020 Mistrzostw Norwegii wielkie wydarzenie, zawierające w sobie mistrzowskie zawody w sześciu różnych konkurencjach narciarskich. Termin na zgłaszanie kandydatur na organizatora mija w kwietniu, a jednym z zainteresowanych miast jest leżące za kołem podbiegunowym Tromsø.

Jedynym problemem polarnej miejscowości jest brak odpowiedniej skoczni narciarskiej – znajdująca się tam Grønnåsen ma punkt konstrukcyjny położony na 70-tym metrze, a zatem nie nadaje się do przeprowadzenia konkursu mistrzowskiego w skokach narciarskich. W związku z tym ożyła dyskusja na temat wybudowania dużej skoczni w rodzinnej miejscowości Johanna Forfanga. I chociaż miejscy włodarze mówią wprost, że nie ma szans na takie przedsięwzięcie w okresie do 2020, to w perspektywie kilku lat możemy spodziewać się nowej dużej skoczni na mapie narciarskiego świata.

Nie ma możliwości wybudowania nowej skoczni przed 2020 – studzi zapał Kristin Røymo, burmistrzyni Tromsø z ramienia Partii Robotniczej – Położyłam nacisk na ocenienie, czy miasto jest w tym momencie w stanie ponieść podobny wydatek. Miejskie finanse są najistotniejsze, a Tromsø ma przed sobą konieczność zbudowania wielu nowoczesnych obiektów. Jednym z głównych przedstawicieli obozu optymistycznie zapatrującego się na projekt Tromsø 2020 jest Hugo Forfang, ojciec srebrnego medalisty z PyeongChangu. Forfang senior stoi na czele komitetu walczącego o budowę skoczni K-120 i K-90, które stałyby się uzupełnieniem istniejącego w mieście kompleksu narciarskiego. Zdaje sobie sprawę, że bez nich nie ma szans na organizację norweskich mistrzostw w Tromsø.

Docelowo, gdyby wspomniane obiekty powstały, Tromsø mogłoby stać się najdalej na północ wysuniętą areną Pucharu Świata, co samo w sobie pełniłoby rolę wielkiej sportowej i marketingowej atrakcji. Potencjał leży również na poziomie treningowym – w tej chwili najbliższą dużą skocznią dla zawodników z północy kraju jest Trondheim, oddalone o ponad 1000 kilometrów od regionu polarnego.

Koszty budowy obiektów są wyceniane na 100 milionów koron (około 45 milionów złotych). Miasta nie stać w tej chwili na podobny wydatek, ale zarówno Forfang jak i Røymo wyrażają nadzieję na współpracę z Norweskim Związkiem Narciarskim i innymi potencjalnymi zewnętrznymi sponsorami, którzy mogą być zainteresowani przesunięciem granicy światowych skoków w kierunku miasta nocy i zórz polarnych.

Żródło: Aftenposten

Udostepnij!

Dodaj komentarz