Serbia dołącza do świata skoków!

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Serbię można było bez wątpienia uznać za region obecny na mapie skoków narciarskich. Chociaż sytuacja na terenie tego kraju nie była o wiele lepsza niż dziś, to jednak ogół Jugosławii „zyskiwał” na sukcesach Słoweńców. Poza tą jedną, alpejską nacją teren dawnej wielonarodowej republiki zawsze był raczej ubogi w sporty zimowe. Raz na jakiś czas słyszeliśmy co prawda o szansach na odbudowę skoków, czy to w Macedonii, czy to w Bośni, jednak kropka nad „i” nigdy nie została postawiona. Niedawno nadarzyła się kolejna okazja – tym razem w Serbii, zmaterializowana w osobie Nikoli Stevanovicia, który za sprawą ojca stał się jedynym aktywnym serbskim skoczkiem narciarskim. 

Jako dziecko oglądałem skoki narciarskie z moim ojcem i byłem zafascynowany tym sportem – wspomina krótko Nikola. Ojciec, pasjonat skoków narciarskich, widząc rodzącą się u syna pasję zbudował amatorską skocznię narciarską. Dzisiaj nie mamy już profesjonalnych skoczni narciarskich – mówi Nenad Stevanovic – wszystkie, które niegdyś istniały w naszym kraju popadły w zapomnienie. Dzisiaj rodzina Stevanoviciów stara się odbudować serbskie skoki, a ich nadzieją jest 15-letni Nikola, trenowany przez ojca.

Brak ośrodków treningowych nie jest jedynym zmartwieniem młodego serbskiego skoczka. Drugim są finanse. Nikola latem trenuje w Słowenii, gdzie infrastruktura pozwala mu na rozwijanie swoich umiejętności. Problemem są jednak koszty treningów i udziału w zawodach. Kiedy przyjeżdżam na zawody, to kwestia kilku dni, jednak treningi trwają znacznie dłużej. Dojazdy i sezonowe mieszkanie w Słowenii kosztuje. Byłoby wspaniale znaleźć sponsora, ponieważ obecne treningi mocno wykańczają mój budżet, ale nie jest to proste – mówi wprost Nikola. Jego rodzice pracują jako nauczyciele, a zatem można sobie wyobrazić, że ich możliwości finansowe są nieco ograniczone.

Marzeniem Nikoli jest występ na Turnieju Czterech Skoczni i reprezentowanie Serbii na Igrzyskach Olimpijskich. Niemniej jednak, póki co młody skoczek może aktywnie trenować jedynie latem, kiedy nie ma innych obowiązków. Wyłączenie z zimowych treningów mocno hamuje jego karierę. Latem 2017 roku młody Stevanovic startował w słoweńskim pucharze Pokal Cockta. Ubiegłej zimy udało mu się wystartować także w pięciu konkursach juniorskich w Słowenii. Podczas jednego z nich udało zająć mu się trzecie miejsce – było to pierwsze podium w karierze młodego skoczka. Ustanowił także nowy rekord kraju – 41 metrów podczas letnich zawodów na igelicie. Tej zimy Nikola celuje w przekroczenie 50 metrów i dalsze przygotowania do wzięcia udziału w zawodach międzynarodowych, a my czekamy na świeże wieści z Bałkanów!

Udostepnij!

Dodaj komentarz