To już oficjalne, Jakub Janda kończy karierę! Jak go zapamiętamy?

fot Clément Bucco-Lechat

Już spieszę z odpowiedzią na pytanie zawarte w tytule. Jakuba Jandę można zapamiętać wyłącznie pozytywnie! Decyzja jest skutkiem uzyskania mandatu posła do czeskiego parlamentu. Zapraszam na krótkie wspomnienie sympatycznego Czecha.

22 sezony spędzone w Pucharze Świata, żywa legenda nie tylko dla skoków czeskich, ale dla całej narciarskiej rodziny. 361 konkursów robi wrażenie, nawet Adam Małysz tylu nie zaliczył. I choć kariera Jakuba Jandy nie jest naszpikowana sukcesami co sezon, to był on przez kilkanaście lat stałym członkiem rodziny Pucharu Świata. Jak mogę tak tylko unikam słowa średni, czy przeciętny, bo takie słowa zdecydowanie umniejszają rolę Czecha w skokach. Solidny to jest to słowo, które znacznie lepiej oddaje to co mam na myśli.

Jednak były lata w karierze Czecha, kiedy to on trząsł pucharową karuzelą. Wtedy to kibice znad Wisły z zazdrością spoglądali na tych z południa. Mistrzostwa Świata w roku 2005 były miejscem, gdzie Jakub Janda zgarnął dwa medale, srebrny i brązowy. Najlepszym u karierze sezonem dla Czecha był jednak ten rok później, czyli 2005/2006. Co prawda nie zgarnął olimpijskiego krążka, ale wygrał klasyfikacje generalną. W pamięci każdego kibica został Turniej Czterech Skoczni, wtedy to pierwszy i jedyny raz w historii dwóch skoczków zgromadziło taką samą liczbę punktów. Razem z Jandą w annały skoków wpisał się wtedy Janne Ahonen. Do dziś w Internecie krąży film z obliczeniami Włodzimierza Szaranowicza:

Piękny stylista, fantastyczny człowiek – tak chyba kibice zapamiętają tego zawodnika. Pod względem techniki nikt w Europie nie mógł mu się równać, tylko Japończycy ze swoimi wychylonymi sylwetkami skakali równie pięknie dla oczu. Każdy kibic skoków ponadto powinien wiedzieć o zażyłej przyjaźni Jakuba z Robertem Mateją. Pan Szaranowicz przecież wielokrotnie informował przy okazji skoków naszego południowego sąsiada o tym, że Robert Mateja pojawił się na ślubie u Jandy.

Choć Jakub nie był już od jakiegoś czasu liderem czeskiej kadry to ta strata niewątpliwie naszym sąsiadom nie pomoże. I cóż doczekaliśmy czasów gdzie przy skokach Romana Koudelki, czy innych czeskich skoczków, Włodzimierz Szaranowicz jednym tchem wymieniając nieskaczące już legendy naszych południowych sąsiadów, takie jak Jiri Raska, czy Jaroslav Sakala będzie musiał wymienić Jakuba Jandę. Dziwne to będzie uczucie…

Udostepnij!

Dodaj komentarz